Pierwsze regulacje prawne w tym zakresie wprowadzono jeszcze w 1928 roku. Do dzisiaj, jeśli chodnik przylega bezpośrednio do granicy nieruchomości, to jej właściciele odpowiadają za utrzymanie czystości i porządku.
Zobowiązani są do uprzątnięcia błota, śniegu, lodu i innych zanieczyszczeń z dróg położonych wzdłuż ich nieruchomości (ustawa o utrzymaniu czystości i porządku w gminach z 1996 roku precyzuje, że chodzi o "wydzieloną część drogi publicznej przeznaczonej do ruchu pieszych”), oraz posypywania chodnika, by ograniczyć jego śliskość.
Przepisy nie obowiązują, jeśli między granicą posesji a chodnikiem znajduje się pas zieleni, rów melioracyjny lub gdy gmina dopuściła płatne parkowanie samochodów na chodniku (wtedy za odśnieżanie odpowiada podmiot pobierający opłaty). W przypadku remontów czy budowy obowiązek uprzątnięcia błota i śniegu spada na wykonawcę.
Zlekceważenie przepisów wiąże się z karami. Mandat, który może wynieść nawet 1500 złotych, to tak naprawdę najłagodniejszy wymiar. Jeśli na nieodśnieżonym lub nieposypanym fragmencie ktoś upadnie i dozna obrażeń, właściciele posesji mogą zostać pozwani o odszkodowanie.
Jeśli właściciel jest osobą z niepełnosprawnością, nie musi odśnieżać osobiście. Jednak ma obowiązek dopilnować, by zostało to zrobione. Zły stan zdrowia nie zdejmuje odpowiedzialności za ewentualny wypadek przechodnia.
Zalegający na dachach budynków śnieg i zwisające sople to śmiertelne zagrożenie. Zgodnie z prawem budowlanym właściciele i zarządcy nieruchomości powinni odśnieżać dachy i usuwać nawisy śniegu i lodu, gdy tylko pojawi się zagrożenie życia lub zdrowia ludzi, możliwość uszkodzenia mienia lub niebezpieczeństwo dla środowiska. Zagrożenie należy oceniać na bieżąco. Warto jednak zachować szczególną ostrożność i jeśli to tylko możliwe, zlecić odśnieżanie profesjonalistom. Samodzielne próby walki z białym puchem na wysokości mogą skończyć się tragicznie.



